HELLBORN – DARKNESS

HELLBORN – DARKNESS

EVIL013

PROGRAM PŁYTY

SKŁAD SZCZEGÓŁY

1. Refuse to serve
2. (I am) The Thorn in The Crown
3. Curse Me and I Win
4. Darkness
5. In Satan We Trust
6. Submission
7. The Black of Me
8. Hellfire
9. Dead Don`t Preach

Baal – bass and vocals
Les – guitars
Jeff – guitars
Paul – drums

FORMAT: DIGI PACK
DATA WYDANIA: 11. 2008
STYL: OLD SCHOOL DEATH METAL

INFORMACJE

 

Jeśli jesteś fanem oldschoolowego death metalu, to doskonale wiesz, że nie polega on na triggerowanych perkusjach, ultraszybkich tempach i orkiestracjach. Agresja, styl, surowość i melodia – to wyznaczniki dobrego death metalu. Więc jeśli jesteś fanem tego typu dĽwięków i jeszcz nie znasz Hell-Born to musisz szybko nadrobić zaległości. Oto co powinieneś wiedzieć na początek:
Grupa powstała na przełomie 95/96 roku z inicjatywy Baala i Lesa. Debiutancka płyta pod tytułem "Hell-Born" wydana w 1996 roku pozwoliła zespołowi wdrapać się na piedestał zespołów grających w "retro stylu". Po 4 latach przerwy, do składu dołączył Jeff jako basista i wokalista (ale póĽniej te obowiązki przejmie Baal, zaś Jeff zajmie się gitarą). Zespół zaczął poważne próby i wszedł do studia "Hertz" po raz pierwszy. To otwiera nowy rozdział w historii zespołu, którego przypieczętowaniem był mini album "Hellblast", "The Call of Megiddo" i "Legacy of the Nephilim" – doskonałe albumy. Każdy z tych krążków miał bardzo dobre recenzje w prasie, zaś świat dał się uwieść setkom świetnych występów, w tym dwóm trasom w USA. Album "Legacy of the Nephilim" pozwolił zespołowi podpisać umowe z firmą „MAYONES” na wyposażenie kapeli w gitary i basy. W czerwcu 2005 roku Hell-Born wszedł do studia "Hertz" by nagrać trzeciego pełnograja "Cursed Infernal Steel". Album został wydany przez Conquer Records, ale z uwagi na fakt, że wytwórnia zakończyła działalność umowa straciła ważność. Na szczęście w Polsce udało się wydać ten materiał Death Solution (jako dodatek do słynnego magazynu Mega Sin) i pod szyldem Ibex Moon. Album miał entuzjastyczne przyjęcie, a zespół zagrał ostrą trasę pod koniec 2006 roku w Polsce. W roku 2007 zespół poświęcił się przygotowaniom albumu "Darkness", ponownie w studio "Hertz". To ponad 46 minut, bezkompromisowego, jebanego metalu!
Teraz, gdy już wiesz, o co chodzi – kup go, pożycz lub ukradnij!

Więcej informacji:
www.myspace.com/hellbornofficial
Promocja: michal@witchinghour.pl

CYTATY I RECENZJE

 

„Hell-Born niewątpliwie coraz bardziej intrygują” – Teraz Rock

„"Darkness" jawi się jako krążek wypełniony po brzegi ścianą wioseł, które z każdy riffem Potwierdzają prawdę, iż nowy krążek weteranów pozostawił daleko z tyłu szeregi młodych i gniewnych" – Hard Rocker

„Ta muzyka nie powstaje na kolanie, poziomem może zawstydzić niejeden zespół, poza tym nie można zapomnieć, że Hell-Born już dawno wypracował sobie rozpoznawalny styl” – Blackastrial

„Nie ma tu jednak ani krzty sztuczności, udawania czy robienia czegoś na siłę. Wszystko wydaje się przemyślane i autentyczne” – Rockmetal.pl

„Ta muza po prostu "żre" jak trzeba a głowa sama ugina się do headbangingu. I w gruncie rzeczy o to właśnie tutaj chodzi” – Metal.pl

„Wszystkie ciosy zawarte na „Darkness” to death metalowe potwory, przy których twórczość 90% zespołów z największych stajni, określających się death metalowymi aktami, wypada w zestawieniu z nimi, niczym przeboje Czerwonych Gitar” – Chaosvault

„Hellborn wcale jakoś specjalnie nie odstaje od tzw. czołówki, mało tego coraz wyraĽniej widać, że zostawia ją daleko w tyle” – Nocturnal Battle Of Chariots

-oOo-

DOMINIK NEHAMOD
METAL.PL

Opisywany tutaj skład to nie żółtodzioby a starzy wyjadacze doskonale wiedzący jak trzeba grać prawdziwy metal. I to właśnie fani takiej stylistyki powinni umówić się na randkę z ich nowym krążkiem pt. Darkness. W efekcie będą mogli odpuścić sobie kolacyjki i inne fanaberie od razu przechodząc, że się tak wyrażę, do sedna sprawy.

Uskuteczniane od kilku dobrych lat przez Hell-Born zawodowe granie z pogranicza death i black metalu może nie powala ogromną dawką agresji ani nie przytłacza kilkunastotonowym ciężarem, jednak w zamian za to na nowej płycie mamy do czynienia ze specyficznym i wyczuwalnym już od pierwszego kawałka feelingiem. Ta muza po prostu "żre" jak trzeba a głowa sama ugina się do headbangingu. I w gruncie rzeczy o to właśnie tutaj chodzi. ¦rednie tempa w jakich Darkness jest utrzymana sprzyjają gimnastyce mięśni szyi.

Tak po prawdzie to właśnie w tym miejscu można by skończyć ten tekst, bo w przypadku załogi działającej na scenie od ponad dziesięciu lat oraz na swoim koncie posiadającej pięć długograjów takie rzeczy jak porządne brzmienie i profesjonalizm są po prostu oczywiste. Do całości można dodać jeszcze użyte gdzieniegdzie mroczne monologi dodające klimatu oraz całkiem przyjemną okładkę.

Podsumowując, album pt. "Ciemność" to propozycja warta zainteresowania, a ja osobiście czekam na jakiś koncert Hell-Born aby móc sprawdzić jak te nowe numery bronią się w konfrontacji live. Jak na razie wszystko wskazuje na to, że powinny radzić sobie więcej niż dobrze.

HELL BORN – DARKNESS
3/5
TERAZ ROCK
2009/05/01
ŁUKASZ WEWIÓR

Darkness, piąty już album Hell-Born to kolejne bluĽniercze deklaracje i eksponowanie pentagramów. Tym razem przy okazji również wizerunku Charlesa Mansona. Wątpliwa to ikona, ale może i taka „uroda” metalowej ekstremy, może ten zbrodniarz zdaniem niektórych niejako wpasowuje się w konwencję. Natomiast muzycznie Hell-Born niewątpliwie coraz bardziej intrygują. Mimo braku radykalnych zmian. Właściwie to, co ostatnio robi ekipa Baala Ravenlocka, powinno przypaść do gustu wielbicielom Behemotha sprzed dekady, z okolicy albumów Pandemonic Incantations czy Sataniki. Niby wciąż mieszanka black i death metalu, lecz trzeba przyznać, że w twórczości Hell-Born dzieje się sporo, a wciągających momentów nie brakuje. Już w pierwszym numerze proponują kilka naprawdę mocnych, efektownych riffów. Są i liczne smaczki solówkowe, również w cięższych, fragmentami wolniejszych, lecz nadal zajadłych numerach, jak In Satan We Trust czy Submission. Ale thrashmetalowy Curse Me And I Win, jak dla mnie, przebija wszystko w tym zestawie. Pomysłowy numer, wciągający i naprawdę na wysokim poziomie technicznym. W motoryczne thrashowe rejony uderzają jeszcze w tytułowym Darkness, natomiast The Black Of Me i Hellfire są bardziej wyraziste, podniosłe, jakby pod wrażeniem ostatnich poczynań Satyricon. Za powyższe kompozycje kolejny plus.

HELL BORN – DARKNESS
8,5/10
KAREL
www.nbc.art.pl

Jak to jest, że największe czorty wyłażą na powierzchnie tuż przed Bożym Narodzeniem? Chwyt marketingowy?:) Z pewnością nowa płyta Hellborn nie nadaje się pod choinkę, bo tyle w niej świątecznego ducha, co życia w wigilijnym karpiku… Na początek mam pewny wpierdol od chłopaków z Hellborn za nazwanie ich muzyki chwytliwą:) Ale ja na to nic nie poradzę, że w ten sposób odbieram takie kawałki jak "Hellfire", "(I am) The Thorn of Crown" czy tytułową "Ciemność". "Darkness" jako całość posiada świetny klimat, który doskonale pasuje do ogólnego zamysłu przyświecającego jej twórcom. W tej muzyce najbardziej cenie sobie ciągłe dążenie do perfekcjonizmu. Małymi kroczkami zespół przedostaje się do świadomości słuchaczy, którzy na polskiej scenie kojarzą tylko największe nazwy. Tymczasem Hellborn wcale jakoś specjalnie nie odstaje od tzw. czołówki, mało tego coraz wyraĽniej widać, że zostawia ją daleko w tyle. Główna zasługa tego stanu rzeczy tkwi przede wszystkim w tym co szczere i bezpośrednie. A taka właśnie jest muza sopockiego komanda. Wspomniana na początku chwytliwość oznacza tylko tyle, że każdy z tych czarnych hymnów zyskuje na indywidualności, ale również i na mocy! Wystarczy sobie wyobrazić koncert a na nim tłum skandujący dumnie: "fuck you, I refuse to serve!" albo "armed with hate/ armed with wrath/ hounds of hell/ in satan we trust!". Prawda, że proste i mocarne zarazem? Mam nadzieję, że się rozumiemy:) Można ponarzekać trochę na oprawę graficzną, ale moim zdaniem idealnie współgra z konceptem albumu. Graficy jak i Witching Hour odwalili świetną robotę! No to chyba na tyle w kwestii nowego wydawnictwa Hellborn. Bardzo konkretna płytka!

HELL BORN – DARKNESS
WWW.atmospheric.pl
4/5
[Sabian]

Dużo sobie po nowej płycie HELL-BORN obiecywałem. W końcu kapela już nie młoda, mająca spory bagaż doświadczeń oraz jakąś tam pozycję w naszym krajowym rejestrze maniaków. Na początku trzeba zaznaczyć, że chłopaki prochu na „Darkness” nie odkryli, więc drodzy przyjaciele nie spodziewajcie się, że na tym albumie usłyszycie nagle indiańskie piszczałki, żeńskie wokale oraz teksty w stylu gospel… Dostaniecie natomiast to, czego oczekujecie od zespołów typu CANNIBAL CORPSE. Kolejną dobrą płytę, która po przesłuchaniu jawi się jako coś nowszego, ciut lepszego, ale nadal swojskiego i przewidywalnego. Może za sprawą obecności perkusisty Pawła w VADER, HELL-BORN trafi na salony światowe? Czas pokaże, na razie jednak ścieżki do sławy będą przecierać dĽwięki zawarte na „Darkness”. Albumik zaczyna się iście diabelsko – do naszych uszu dociera donośny głos prosto z piekieł oraz bardzo fajny riff („Refuse To Serve”). HELL-BORN brzmi bardzo nowocześnie, a same utwory szybko wgryzają się w pamięć. Widać, że grupa jest teraz w dobrej formie. Uważni słuchacze na pewno odkryją masę wpływów starej, dobrej szkoły death metalowej. Kompozycyjnie nie ma się do czego przyczepić, także konsumpcja „Darkness” na pewno powinna przysporzyć wielu miłych wrażeń smakowych. Natomiast przemilczę sprawę grafiki… Niestety, tak jak okładki wcześniejszych pozycji HELL-BORN specjalnie nie zachęcały, tak samo jest tym razem. Miejmy nadzieję, że nie będzie to miało wpływu na ilość sprzedanych płyt. Niby jest to bardzo mroczny i dość aktualny obrazek, jednak mało czytelny. Oczywiście to tylko moje subiektywne zdanie. Natomiast podoba mi się znajdujący się z tyłu wydawnictwa kolaż zdjęć. Gdy się mu dobrze przyjrzeć, zauważy się zakazaną mordkę pana Charlesa Mansona… [Sabian]

HELL BORN – DARKNESS
7,5/10
ASTUS
www.nbc.art.pl

Nie spodziewałem się, że HELL-BORN tak szybko nagra nowy album. Właściwie to dopiero co człek zasłuchiwał się w „Cursed Infernal Steel”, a tu już mamy „Darkness”. Eeee, nie będziemy narzekać, bo dobra muza zawsze mile widziana, a HELL-BORN już od czasów debiutu to oznaka jakości. Przyznam jednak, że nie wiem jeszcze do końca, jak ocenić ich najnowszy album. Słucham go już pewnie z dziesiąty raz i nadal nie wiem, co o nim sądzić. Wiele rzeczy na „Darkness” cholernie mi się podoba. Brzmienie jest wręcz rewelacyjne. Wokale Baal’a absolutnie genialne, to jeden z najlepszych głosów na naszej scenie. Pierwsze utwory to istne hymny, świetne, rewelacyjne tracki. „Refuse to Serve” jest genialny – mocny i niemal epicki, z chwytliwymi partiami, a za jeden z motywów w jego środkowej części można zabić. Zajebiście pracują w nim wszystkie instrumenty (gary!!!!!!!!!!). „(I am) the Thorn in the Crown” jest znacznie szybszy, ostrzejszy, choć partia refrenu jest zagrana znowu w średnim tempie. Na uwagę zasługuję wręcz heavy metalowa solówka, kapitalna zresztą. „Curse Me and I Win” znowu jest wolniejszy, z mocnym chorusem, aż łepetyna sama rusza się w rytm muzyki HELL-BORN, bo ta jest zaskakująco łatwo przyswajalna i chwytliwa. Wiele rozwiązań „Darkness” może jednak nieco zaskoczyć. Płyta jest jakby bardziej melodyjna, nie tak brutalna i szybka, jak jej poprzedniczki. Elementy heavy i thrash’u, połączone z głębokim wokalem Baal’a oraz ciężkim brzmieniem brzmią oryginalnie i epicko. Jednak w pewnym momencie zabrakło mi na tej płycie większej ilości mocy i agresji, napięcie nieco siadło. Większa część albumu zagrana jest w jednakowych tempach, co po jakimś czasie staje się nie tyle nudne, co powtarzalne. Właściwie to jedynie wspomniany „(I am) the Thorn in the Crown” oraz równie ciekawy „Hellfire” mają szybkie fragmenty, które wprowadzają nieco ożywienia, a tak to cała reszta jedzie na podobnych patentach, niemal szablonach. Nie zamierzam jednak zbytnio wybrzydzać. HELL-BORN popełnił kolejny w swojej dyskografii mocny, solidny album i tyle niech wystarczy. Nie jest on idealny, ale z pewnością warto wydać na niego te kilka złotych i dorzucić do kolekcji.

HELL BORN – DARKNESS
7/10
www.rockmetal.pl
Kriz

Już sama okładka i tytuł najnowszej płyty sopockiego Hell-Born wskazują, że lekko i wesoło nie będzie. Rzut oka na niektóre tytuły utworów – "In Satan We Trust", "Dead Don’t Preach", "Hellfire" – i już wiadomo, że zespół nie schodzi z dawno wytyczonej drogi "zaangażowanego" metalu, jeśli chodzi o niesione przesłanie.

A co znajdziemy wewnątrz albumu? Całkiem ciekawą, konsekwentną muzykę z charakterem. Sami muzycy zespołu jasno definiują swój styl jako "pure fucking metal!", co może zbyt wyrafinowanym czy eleganckim stwierdzeniem nie jest, ale ciężko się z nim nie zgodzić.

"Darkness" to dziewięć utworów z pogranicza death i black metalu – utrzymanych w większości w średnich tempach. Próżno tu szukać wirtuozerii, koronkowych solówek czy chwytliwych refrenów. Znajdziemy za to brudne, surowe, ciężkie brzmienie gitar i złowieszczy, zachrypnięty wokal. Prawdziwy "old school". Drobne smaczki – jak posępne, natchnione melodeklamacje delikatnie podkreślają "powagę" muzyki. Nie ma tu jednak ani krzty sztuczności, udawania czy robienia czegoś na siłę. Wszystko wydaje się przemyślane i autentyczne. Z drugiej strony ta stylistyczna jednorodność pod koniec słuchania albumu zaczyna nużyć. Brakuje tego czegoś, co nie pozwoliłoby oderwać się od słuchania tego materiału w całości.

Nie sądzę, aby "Darnkess" wylądowała na listach przebojów, mało prawdopodobne również, że zyska uznanie wszystkich fanów ciężkiego grania. Ten album adresowany jest raczej do dość specyficznej grupy odbiorców. Nie zmienia to faktu, że to przyzwoita płyta. Czarna jak smoła.

HELL-BORN – Darkness
www.psychozine.eu
4/5
Mariusz Kaminik

Hell-Born od dłuższego czasu zajmuje znaczącą pozycję na mapie krajowego black, death metalu. Czy najnowsza propozycja urodzonych w piekielnych czeluściach potwierdzi zasłużone miejsce pośród innych bluĽnierców naszego podwórka? Jeżeli wydaje ci się drogi czytelniku, że twój układ słuchowy poradzi sobie z najnowszym albumem Sopocian, to odpalaj głupcze kompakta i patrz jak twoja strzecha pada niczym słomiana chacina.

Wielu z was doskonale zdaje sobie sprawę z siły ognia, jaką dysponuje ta dywizja, więc klasyczny black, death metal inspirowany takimi filarami gatunku jak Venom, Destroyer 666, Unleashed nie będzie wielką niespodzianką. Niepodważalnej wartości krążka należy szukać w oddaniu rozwiązaniom typowym dla black, death metalowej sceny, która wyklucza najmniejsze naleciałości innych gatunków. Osobiście cieszę się, że istnieją takie załogi jak Hell-Born. Obok wszystkich nowinek, które napływają do nas w bardzo szybkim tempie, pośród styli muzycznych, które nie zawsze niosą ze sobą wartościowe przesłanie, stara szkoła w odsłonie tego bandu buczy jak ma buczeć, straszy dzieci, rodziców i emerytów. Klasyczne manewry zdefiniowane przez ten zespół pokazują każdemu niedowiarkowi, że utarte ścieżki nadal stanowią nieodłączną cześć metalowego światka i dzięki takim zespołom owa sytuacja nie ulegnie zmianie przez długie lata. Dziewięć kompozycji nagranych w Hertz Studio, wydanych przez Witching Hour Production uświadomi wszystkim chętnym w jednej, istotnej kwestii. Hell-Born spuszcza z najciemniejszych zakątków Hadesu nową bestię i jeżeli nie doświadczycie jej siły na własnej skórze, to stracicie naprawdę wiele pozytywnych doznań. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko zakończyć tą recenzje i wracać całym umysłem do zawartości najnowszego "Darkness". Piąty album na koncie, prezentujący kwartet w znakomitej formie oraz w pełnym uzbrojeniu. Napierdalaj bądĽ giń.

HELL BORN – DARKNESS
9/10
www.mrocznastrefa.webh.pl
NARMER

Powracająca do życia Witching Hour Productions prezentuje nam nowy materiał HELL-BORN. I muszę na wstępie przyznać, że ostatnimi laty kompletnie zapomniałem o tej kapeli, dlatego też wieść o nowym albumie niemal ścięła mnie z nóg!!! Nawet nie wiedziałem kiedy, z kim i gdzie. Tak to kurwa jest kiedy się człowiek zapierdoli w akcji. Wiem, powinienem włożyć wór pokutny i obłożyć się kilkanaście razy kijem od mopa. Ale tylko przeproszę za niepamięć i natychmiast przejdę do rzeczy. Zaczniemy może od perkusisty. A mianowicie Paul, który to wyskoczył jak przysłowiowy Filip z konopi dołączając do VADER’ a, również tu zagościł. I moim skromnym zdaniem wykonał świetną robotę!!! Sprawił, że całość idealnie "jedzie". Nie uświadczymy tu jakichkolwiek technicznych szmerów- bajerów. Co zdecydowanie niemile odbiłoby się na tym materiale. Co do muzycznej zawartości, nie mam zastrzeżeń. Jest death metalowo i odrobinę blackowo, czyli jak dla mnie w sam raz. Nie czuć kompletnie, że ci panowie kiedyś współtworzyli BEHEMOTH. Po raz kolejny nie wychwyciłem choćby nuty podobnej do "mighty beast from Pomorze". Powiem nawet więcej i zaryzykuję stwierdzenie, że HELL-BORN jako jedna z niewielu polskich kapel ma swój własny, unikatowy styl, który konsekwentnie rozwija z płyty na płytę. I za to im CHWAŁA!!! Brać, kurwa, żeby nie przepadło!!! HAIL!!!