ABUSED MAJESTY – SO MAN CREATED GOD…

ABUSED MAJESTY – …SO MAN CREATED…

EVIL014

PROGRAM PŁYT

SKŁAD SZCZEGÓŁY

CD 1
…so Man created god in his own image”

1. Immortality Crusade part 1
2. Immortality Crusade part 2
3. Death of a Blind Guide
4. The Ruins
5. I am Destroyer of Gods (Apopis)
6. Immortality Crusade part 3
7. Birth of God
8. Soul of the Beast
9. Omnivorous Sonatina
10. Serpenthrone
11. Immortality Crusade part 4

CD 2
Crusade for immortality” demo ’06

1. Prologue – The Majesty of The Sacred Mountain
2. Soul of the Beast
3. Immortality Crusade part 2
4. Viperion Ardant
5. The Night of the Triumphator (Satyricon cover)

Gods are with us” demo ’01
6. Prologue
7. Vicious Circle
8. Gods Are With Us
9. The Reaven Odin’s Witness
10. Valley Of Speechless Dusk
11. I Am The Judge

Thee I worship” demo ’99
12. Thee I Worship
13. Under The Sign Of The Pentagram
14. Bring Forth The Darkness
15. Raise Hell

Hal – bass, wocals
Icanraz – drums
Rob-D – guitar
Bielem – guitar (session)
P. – guitar (session)

FORMAT: PODWÓJNY 2 PŁYTOWY 8 PANELOWY DIGI PACK
DATA WYDANIA: 04. 2009
STYL: SYMPHONIC BLACK/DEATH METAL

INFORMACJE

 
Abused Majesty to jeden z najbardziej utalentowanych, młodych zespołów black metalowych w Polsce. Oto ich historia:

PaĽdziernik 1998 – pierwsza próba zespołu
Styczeń 1999 – pierwszy koncert podczas przeglądu kapel „Zgrzyty” w Białymstoku
Sierpień 1999 – pierwsza sesja nagraniowa – ‚Thee I Worship’ (demo ’99) w Hertz Studio
Listopad 2000 – pierwszy poważny koncert poza Białymstokiem – ‚Helloween Fest’ w Lesznie z Christ Agony, Domain, Undish, Maniac Butcher, etc…
Styczeń – sesja nagraniowa ‚Gods Are With Us’ (demo ’01) w Hertz Studio
Wrzesień 2001 – zespół wydaje profesjonalną kasetę na własny koszt (250 sztuk). Zawiera ona oba dema.
Kwiecień 2003 – zespół bierze udział w "Białostockiej Wiośnie Muzycznej" i wygrywa jedną z 4 nagród – 20 godzin nagrywania w Hertz Studio
Styczeń 2004 – sesja nagraniowa pierwszego pełnograja ‚Serpenthrone’ w Hertz Studio
Marzec 2004 – zespół podpisuje papiery z Empire Records
Maj 2004 – ABUSED MAJESTY bierze udział w mini trasie ‚3 Days Of Metal Madness’ z Crionics, Mutilation, Cemetary of Scream, Via Mistica i Effect Murder. Zespół gra 3 koncerty w Siedlcach, Białymstoku i Radomiu.
Czerwiec 2004 – debiutancki CD "Serpenthrone" zostaje wydany przez Empire Records.
PaĽdziernik 2004 – Empire Records i francuska Adipocere Records podpisują papiery na wydanie ‚Serpenthrone’ w Europie i USA.
Grudzień 2004 – zespół gra na trasie ‚Days Of Destruction Polish Tour’ z Hate, Decapitated and Pyorrhoea
Styczeń 2005 – ‚Serpenthrone’ zostaje wydany przez Adipocere Records w Europie i USA
Marzec 2005 – zespół bierze udział w największym festiwalu metalowym w ¦rodkowej Europie – Metalmania 2005 (z Cradle of Filth, Napalm Death, Arcturus, Apocalyptica, Pain)
Czerwiec 2006 – sesja nagraniowa ‚Crusade for Immortality’ (demo ’06) w Studnia Studio
Kwiecień 2007 – sesja nagraniowa drugiego pełnograja ‚…so Man created god in his own image’ w Hertz Studio. Okładkę i booklet wykonał Seth (znany ze współpracy z Paradise Lost, Old Man’s Child, Vader, Rotting Christ itp.)
Luty 2008 – zespół podpisuje papiery z Conquer Records
Czerwiec 2008 – ‚…so Man created god…’ zostaje w Polsce wydany przez Empire Records
Listopad 2008 – zespół decyduje się zerwać kontrakt z Conquer Records i podpisuje papiery z Witching Hour Productions. Album zostaje wydany i trafia do sklepów w kwietniu 2009.

Więcej informacji:
www.myspace.com/abusedmajesty, www.abused-majesty.pl,
Promocja: michal@witchinghour.pl

CYTATY I RECENZJE

 

„Podstawę stanowią tutaj mocno osadzone partie gitar, które z jednej strony przynoszą dalekie echa norweskiej ortodoksji, a z drugiej schodzą do bardzo melodyjnych rejonów. Na szczęście bliżsi są tej pierwszej opcji, dzięki czemu dostajemy płytę bardzo solidną, daleką od masowej produkcji” – Hard Rocker

„naprawdę solidna i robiąca pozytywne wrażenie rzecz. Wyśmienita oprawa graficzna, archiwalne fotki i dodatkowo zapis ewolucji ciekawej, polskiej kapeli jaką bez wątpienia jest Abused Majesty” – Metal.pl

„Album opiera się w głównej mierze na death/blackowej podstawie kreowanej przez ścianę gitar, jednak na tyle urozmaiconą i chwytliwą, że nie ma problemu z jej przyswojeniem” – Nocturnal Battle Of Chariots

-oOo-

Abused Majesty – "…so Man created god in his own image" / "Worship Gods of Immortality"
(CD ’09 / Witching Hour)

Kolejnych zajebistych wydań albumów ciąg dalszy. Tym razem Witching Hour wzięła na warsztat ostatnią płytę białostockich "Arbuzów", jako dodatek otrzymujemy 3 dema Abused Majesty, odpowiednio z lat 1999, 2001 oraz 2006. Ciekawy zabieg, zwłaszcza, że "…so Man Created God in his own image" ukazał się pierwotnie w 2008 roku, ale w wyniku zaprzestania działalności przez Conquer Records, płyta nie została należycie wypromowana. Kolejny raz Bart z Hermh wziął sprawy w swoje ręce i postanowił nagrodzić trud i czas włożony w tę płytę swoim przyjaciołom z AM. Szykowny, podwójny digipaczek prezentuje się nie tylko okazale z zewnątrz – jego wewnętrzne walory powinny zwrócić nań uwagę wszystkich miłośników zagranego na wysokim poziomie black metalu. Wszak nie od dziś wiadomo, że Abused Majesty nie odwala fuszerki. Już "Serpenthrone" mnie pozytywnie zszokował, tym razem ponownie kłaniam się w pas tym panom. Tortura nachodzi szybko i wydaje się, że trwa wiecznie, a to przecież niespełna 40 minut chłosty. Trio wspomagane przez dwóch sesyjnych klawiszowców (m.in. Flumena z Asgaard) wie dobrze o co chodzi w tej muzyce. Oczywiście całość jest na tyle nowoczesna by sprostać wymaganiom teraĽniejszych słuchaczy. Album opiera się w głównej mierze na death/blackowej podstawie kreowanej przez ścianę gitar, jednak na tyle urozmaiconą i chwytliwą, że nie ma problemu z jej przyswojeniem. Dwa rodzaje wokali plus gdzieniegdzie kwestie mówione także załatwiają sprawę różnorodności. Można się wystraszyć udziału w nagraniach dwóch klawiszowców, ale na szczęście nie jest to element jakoś nadmiernie się wyróżniający. Chodziło raczej o uchwycenie dwóch odmiennych styli gry obu panów, co uważam za eksperyment całkiem udany. Są tu bowiem i futurystyczne plamy jak i klasyczne teatralne przygrywki fortepianowe, w obu przypadkach budujące całkiem klawą atmosferę. Troszkę w szybszych tempach muzyka zlewa się za bardzo, ale na szczęście zaraz napięcie rozładowywane jest jakimś ciekawym riffem, solówką, lub właśnie klawiszem ("Birth of God"). Dzięki temu nie jesteśmy skazani na jednostajne tempo, co z reguły skutkuje długotrwałym zieeewaniem. Tego na szczęście nie doświadczycie podczas odsłuchu tej płyty, jednak dla pewności warto podgłośnić, żeby usłyszeć wszystkie smaczki, które mogą wam umknąć w gęstwinie gitarowych riffów. Ze wszystkich utworów orientalnym początkiem wyróżnia się "Omnivorous Sonatina", choć jak dla mnie jest bardziej w klimacie Asgaard raczej. Króciutki "Serpenthrone" jest niezłym miazgatorem nawiązującym trochę do brzmienia Behemoth. Ale to tylko początkowe złudzenie, póĽniej możemy podziwiać nieco bardziej melodyjne oblicze zespołu. Podoba mi się również końcowa, czwarta część "Immortality Crusade", tym razem wolniej, podniośle, inaczej. Dobrze, że Abused Majesty oparło się tym razem burger’owatym klimatom i postanowili nagrać to po swojemu. To po prostu dobry death/blackowy album, ale czy to wystarczy, by wytrwać ataki konkurencji? Czas pokaże… Co do demówek, to stanowią one zawartość drugiego krążka. Maja zremasterowane brzmienie, więc nie będą raziły. Jednak jak po nich słychać, rozwój kapeli jest zaskakujący, a przykładowo 10 lat różnicy pomiędzy pierwszym demem a ostatnim albumem zrobiło z Abused Majesty zupełnie inny zespół! Tych materiałów słucha się już teraz z sentymentem, są one jednak bardzo ciekawe i warto się z nimi zapoznać. Zwłaszcza z gitarowo dzikim (odrobinę heavy) i wokalnie nieokrzesanym "Gods are with us" gdzie atmosferę rujnują trochę wiejskie klawisze, ale to przecież były inne czasy… Mus dla fanów polskiego underground’u!

autor: kaReL
ocena: 8/10
www.nbc.art.pl

Abused Majesty – "…so Man created god in his own image" / "Worship Gods of Immortality"

Przyszło mi opisać wydawnictwo, które już samym swym wyglądem prowokuje dobrą ocenę. Ten imponujący digipack, ze sporymi książeczkami i dwoma płytami CD to rzecz wprost obowiązkowa dla każdego kto chciałby gruntownie zapoznać się z załogą Abused Majesty.

Oprócz reedycji ich drugiego pełnego materiału zatytułowanego …So Man Created God In His Own Image znajdziemy tutaj również krążek zwany Worship Gods Of Immortality (Demos 1999-2006), na którym to znalazły się wszystkie trzy demówki tej grupy, odpowiednio z 1999, 2001 i 2006 roku. Tyle suchych informacji, czas zająć się samą muzyką. Na dobry początek zaczniemy od najmłodszego albumu, czyli …So Man Created God In His Own Image.

Dwa pierwsze kawałki, a dokładniej: "Immortality Crusade Part 1" oraz "Immortality Crusade Part 2" dobrze oddają styl muzyczny Abused Majesty. Jest to symfoniczny black metal z kilkoma death’owymi elementami. Oprócz agresywnych i szybkich momentów nie brak tym dĽwiękom pewnej chwytliwości. ZnaleĽć ją możemy chociażby we wspomnianej już wyżej drugiej części opowieści pod tytułem Immortality Crusade.

Panowie nie boją się używać klawiszy, ale co bardzo istotne nie umniejszają one agresywności i wściekłości tej muzyki. ¦wietnym tego przykładem jest jeden z lepszych i bardziej "kopiących" utworów, czyli "Death Of A Blind Guide". Jeśli kiedyś trafię na koncert tego składu i w setliście znajdzie się właśnie ten numer to nie omieszkam skorzystać z okazji i uderzę pod scenę;) Podobnie prezentują się też i inne kompozycje, jak np. "Birth Of God". Chociaż w tej akurat słychać już więcej melodii i klimatu przypominającego mi nieco dokonania Norwegów z Dimmu Borgir. Zresztą ten band to dość częste skojarzenie, a to głównie z powodu barwy wokalu Hal’a, jak dla mnie posiadającego sporo cech wspólnych z tym prezentowanym przez Shagrath’a.

Nie da się ukryć, że muzyka prezentowana przez Abused Majesty nie jest zbyt nowatorska ani odkrywcza. Nie zmienia to jednak faktu, że …So Man Created God In His Own Image to po prostu kawał dobrego grania, a dla miłośników takiej stylistyki wręcz pozycja obowiązkowa. Dość jednak o tym longplayu, gdyż teraz dzięki drugiemu CD możemy cofnąć się nieco w czasie…

Pierwsze demo jakie możemy usłyszeć to Crusade For Immortality z 2006 roku. Znajdziemy na nim oprócz intra, trzy pełne utwory i cover Satyricon pt. "The Night Of The Triumphator". Dwa nagrania z tego materiału znaleĽć można również pośród tych, które znalazły się na opisywanym wyżej albumie, a mowa tutaj o "Soul Of The Beast" oraz "Immortality Crusade part 2". Mamy tu więc do czynienia z podobnymi dĽwiękami – wszystko obraca się wokół klimatów znanych nam już z płyty …So Man Created God In His Own Image. Oczywiście takie czynniki jak chociażby brzmienie nie dorównują tej póĽniejszej wersji, ale muzycznie całość stoi na zbliżonym poziomie. Pomimo coveru Satyricon da się również wyczuć dość silne inspiracje Emperor’em, co zresztą zapisuję jak najbardziej na plus.

Na następnym materiale datowanym na rok 2001, a mianowicie Gods Are With Us słychać black metal zdecydowanie agresywniejszy i, pomimo elementów symfonicznych, bezkompromisowy. Można powiedzieć, że scena norweska kłania nam się tutaj w pas, jednak inspiracji nie upatrywałbym jedynie na północy Starego Kontynentu. Zaskakiwać może specyficzna nośność tej muzyki, widoczna jak na dłoni przy okazji kompozycji zwanej "Vicious Circle". Jest to na tyle dobra cecha, że pozwala wyrównywać irytujące mankamenty w postaci wokali i niektórych wstawek klawiszowych. Myślę, że Abused Majesty z początku nowego milenium to zespół jeszcze nie do końca świadomy własnego stylu, pragnący łączyć melodię z agresją i podniosłym, a nawet jak można przeczytać we wkładce "pogańskim" klimatem. Udaje się to jednak średnio, takie mam przynajmniej wrażenie.

I wreszcie pora na rok 1999 i demo Thee I Worship. W części bookletu poświęconej tej pozycji mamy okazję by podziwiać twarze młode i jasne, a koszulki Cradle Of Filth i Emperor jakie mają na sobie muzycy bezbłędnie zdradzają ich ówczesne fascynacje, problem jednak w tym, że ciężko znaleĽć ich odzwierciedlenie w muzyce. Niestety te cztery kawałki to bardzo przeciętny black metal, a momentami nawet dość nieporadny jak przy okazji solówki w numerze tytułowym. Do materiału Thee I Worship proponowałbym więc podchodzić z nastawieniem głównie sentymentalnym.

Podsumowując, wielkie brawa należą się Witching Hour Productions odpowiedzialnej za to wydawnictwo, gdyż jest to ogólnie naprawdę solidna i robiąca pozytywne wrażenie rzecz. Wyśmienita oprawa graficzna, archiwalne fotki i dodatkowo zapis ewolucji ciekawej, polskiej kapeli jaką bez wątpienia jest Abused Majesty. Oto co znaleĽć można w tym potężnym opakowaniu. Polecam!

DOMINIK/NEHAMOD
www.metal.pl

ABUSED MAJESTY – "…so Man Created God in His Own Image"
(2 CD 2009 / Witching Hour Productions)

Można by się zastanawiać, czy ABUSED MAJESTY jest tak znaczącym zespołem, by na tym etapie swojej historii zasłużyć na tak wypasione wydawnictwo: dwupłytowe, zapakowane w gruby digipak i z dwiema konkretnymi książeczkami. Fakt jest faktem, że Witching Hour Productions nie żałowało na swoich ziomków kasy. Na pewno idzie to na plus wydawcy i pozwoli to zwrócić większą uwagę na ten jeden z ciekawszych black/death metalowych bandów w naszym kraju. Pierwszy dysk to najnowszy album popularnych "Arbuzów" opatrzony tytułem "…so Man created god in his own image". Wcześniej wypuszczony przez Empire Records przeszedł praktycznie niezauważony (patrz: recenzja "Constant Flow" NON OPUS DEI) i dopiero teraz można docenić jego siłę albo wtórność. Jedni przychylą się do opinii, że to znakomite i niewymuszone połączenie elementów symfonicznego black metalu, bardziej surowego oblicza tego gatunku i death metalu, inni dopatrzą się nadmiernych podobieństw do twórczości BEHEMOTH czy HERMH. Prawda leży jak zwykle pośrodku… ABUSED MAJESTY kontynuuje to, co zaczęło się już wcześniej na demówkach, a zostało w najlepszy sposób przedstawione na szybkim i interesująco poukładanym albumie "Serpenthrone". Z drugiej strony rację mają poniekąd ci, którzy twierdzą, że istnieją pewne podobieństwa białostockiej ekipy do dwóch bardziej uznanych krajowych kapel. Cóż, taka to jest ta konwencja i nie da się uniknąć pewnych zbieżności… Zresztą część muzyków tworzących ABUSED gra na co dzień w HERMH, ale działa to przecież w obie strony. Na nowym krążku jest też nieco więcej deathmetalowych naleciałości i niestety, jakby przy okazji wyziera pewna przykra prawda, że Hertz Studio jest nadal superprofesjonalnym miejscem do nagrywania, ale nie jest już tak kreatywne jak wcześniej. Bębny i gitary na "… so Man created…" faktycznie brzmią jak na wielu innych produkcjach, które powstały u braci Wiesławskich. Nie wpływa to jednak aż tak negatywnie na odczucia względem tego materiału, który jest przemyślany i stanowi jedną całość. Parę numerów wyróżnia się in plus i chciałbym w tym miejscu zwrócić uwagę choćby na niezwykle bogaty, a przy tym intensywny "I Am Destroyer of Gods". Inną frakcję prezentuje najbardziej oryginalny i dotąd niespotykany w wykonaniu tego bandu kawałek, jakim jest "Omnivorous Sonatina" oparta głównie na dĽwiękach klawiszy, pianina, perkusji i demonicznych wokaliz. Oprócz tego dość udanego eksperymentu, na większej części tej płyty zostały skondensowane wszystkie dotychczasowe cechy charakterystyczne dla ABUSED MAJESTY. Dużo dobrego wnieśli też dwaj sesyjni klawiszowcy: Flumen (HERMH, ASGAARD) i Vac-V (CRIONICS). Płyta obfituje w wiele smaczków, kosmicznych lub orkiestralnych wtrętów. Szkoda, że ginie to gdzieś póĽniej w wersji koncertowej… Myślę, że tak czy (p)siak, jeśli ktoś polubił "Serpenthrone", będzie usatysfakcjonowany najnowszą produkcją białostockiej formacji.

Czas wyjawić co kryje się na drugim krążku wchodzącym w skład tego swoistego kompendium muzycznej wiedzy na temat ABUSED MAJESTY, a zatytułowanym "Worship Gods of Immortality". Otóż mamy tu zebrane na jednym dysku trzy wcześniejsze materiały demo i promo tej hordy. Chronologicznie zaczyna się od końca, czyli od najświeższego promo "Crusade For Immortality", które przygotowywało podwaliny pod opisywany przeze mnie chwilę wcześniej nowy długograj. Tu między innymi znajdują się wcześniejsze wersje dwóch utworów: "Soul of the Beast" i "Immortality Crusade Part II". Sound nie zachwyca przyzwyczajonych do tego, że pełne albumy były nagrywane w profesjonalnym studiu, ale nie chodziło tu o efekt estetyczny, a pewne przetarcie szlaku i zainteresowanie ze strony potencjalnych wydawców. Pomijając taki sobie cover "The Night of the Triumphator" SATYRICON, który pierwotnie miał się ukazać na polskim trybucie dla Norwegów, reszta, łącznie z instrumentalnym prologiem i dostępnym tylko na tym promo numerem "Viperion Ardant" brzmi ciekawie i jest dobrym uzupełnieniem głównego dania tego podwójnego albumu. W chwilę potem cofamy się o kilka lat wstecz, do 2001 roku, kiedy to powstało i ukazało się demo "Gods Are With Us". Nagrany w wówczas jeszcze nie tak obleganym Hertz Studio materiał przedstawia bardziej nieokrzesane oblicze "Arbuzów", nie pozbawione jednak melodyjnych, melancholijnych i klimatycznych akcentów. Na przykład w numerze tytułowym oraz w "Valley of Speechless Dusk" gościnnie udzielają się: wokalistka i wiolonczelistka VIA MISTICA Kaśka oraz grający na gitarze akustycznej Paweł. Obok takich fragmentów ABUSED MAJESTY realizuje się głównie w black metalowym graniu zakorzenionym w polskich i norweskich tradycjach tego gatunku, z lekkimi folkowymi naleciałościami. Jest może i bez fajerwerków, ale całość trzyma się przysłowiowej kupy. Rdzeń zespołu był wówczas podobny do obecnego, ale zespół miał jeszcze wówczas innego wokalistę, Gunnara. Jeszcze jednego frontmana można usłyszeć na najstarszym, zresztą pierwszym demo grupy pt. "Thee I Worship", które powstało w 1999 roku. Tu mamy już bazowe black’owe dĽwięki z pogańskim przesłaniem tekstów, jest jeszcze nie do końca równo, ale jak na tak krótki staż i pierwszą wizytę w studiu (Hertz oczywiście) grupa próbuje kombinować ze zmianami tempami, akustycznymi wtrętami i typowo słowiańską, nacechowaną folkiem melodyką. Najsłabszym ogniwem tej demówki są skrzekliwe wokalizy Khopika.

Co więcej dodać? Jeśli ktoś chce mieć u siebie na półce prawie kompletną dyskografię ABUSED MAJESTY i ma ochotę prześledzić rozwój tej kapeli od początków do obecnych czasów, to okazja ku temu jest. A, byłbym zapomniał… We wkładce do drugiego dysku znalazło się mnóstwo archiwalnych zdjęć zespołu, a niektóre po prostu powalają… 😉

ocena: 7,5/10
Diovis
www.mrocznastrefa.webh.pl

ABUSED MAJESTY – "…so Man Created God in His Own Image"
(2 CD 2009 / Witching Hour Productions

Zacznijmy od tego, że nie jest to nowa płyta białostoczan. W ubiegłym roku krążek ten był dodatkiem do pożegnalnego numeru "Thrash’Em All". Jaki sens zatem miało wydanie reedycji w tak krótkim czasie? Nie mam pojęcia. No chyba, że dla kolekcjonerów gdyż opisywane tu wydawnictwo to ekskluzywny, podwójny digi pack zawierający drugi dysk z materiałami demo z lat 1999-2006 poddanymi remasteringowi w Herz Studio. Jednak to tylko wznowienie. Cóż więc można o tej płycie tudzież płytach napisać? Kto słyszał "Serpenthrone" tego nic nie powinno zaskoczyć. Abused Majesty gra w dalszym ciągu Black Metal z frakcji tych podniosłych, monumentalnych a la Dimmu Borgir i Cradle Of Filth. Znajdziemy tu niezbyt długie ale przemyślane i złożone utwory. Pokręcone riffy i dużo zmian tempa bogato wspartych klawiszami. Chociaż nie, to nie wsparcie, klawisze w Abused Majesty odgrywają co najmniej równorzędną rolę co pozostałe instrumentarium. Wydaje mi się, że przez to ta muzyka traci na sile. Jest co prawda bardzo przestrzenna i ma klimat ale nie ma agresji i jest jakaś taka "miętka". Do tego tzw. klarowne brzmienie, które pozwala wyłapać każdy dĽwięk, każdy smaczek, a tych nie brakuje ale również odbiera tej muzie pazura. Mocnym punktem zespołu jest wokalista operujący różnymi rodzajami śpiewu od wrzasku poprzez zawodowy growl na szatańskich szeptach kończąc. Oczywiście fani Dimmu oraz Kredek na pewno nie będą tymi krążkami zawiedzeni. Skłamałbym też twierdząc, że to plagiat wyżej wymienionych jest. Co to, to nie. Rozwinięcie i wzbogacenie owszem ale nie plagiat. Jednak taka muzyka kompletnie do mnie nie przemawia i męczy mnie okrutnie. A tu ponad 100 minut dĽwięku jest upakowane na tych dwóch dyskach. Na jeden raz nie dam rady.

ROBIN
3/5
www.psychozine.eu